Strona główna

/

Inwestycje

/

Tutaj jesteś

Jakie są 7 najważniejszych akcji?

Jakie są 7 najważniejszych akcji?

Inwestycje

Śledzisz giełdę i zastanawiasz się, jakie są 7 najważniejszych akcji, na które warto dziś patrzeć? Szukasz konkretnych danych zamiast pustych haseł? Z tego tekstu poznasz siedem punktów, które realnie opisują kondycję rynku i pomagają wybrać akcje z potencjałem.

Jak rozumieć „7 najważniejszych akcji”?

Gdy mówimy o 7 najważniejszych akcjach, nie chodzi wyłącznie o nazwy spółek. Dla inwestora ważne są też „akcje” rozumiane jako ruchy rynku, zmiany strukturalne i wskaźniki, które wpływają na wyceny wszystkich notowanych firm. To one decydują, gdzie faktycznie można szukać okazji.

Dobry portfel nie opiera się na jednym modnym walorze. Inwestor łączy kilka silnych trendów, analizuje fundamenty i jednocześnie patrzy na twarde liczby: przychody, marże, zadłużenie czy płynność. Takie podejście widać na przykładzie spółki CCC oraz danych, które w ostatnich latach publikowała GPW w Warszawie.

Jak połączyć spółki i dane rynkowe?

Wielu inwestorów zaczyna od pytania: „które konkretnie 7 akcji kupić?”. W praktyce lepiej zacząć od siedmiu obszarów, które trzeba sprawdzić, zanim wybierzesz jakikolwiek walor. Dopiero na tym tle sensownie ocenisz, czy dana spółka ma szansę na wzrost wartości, czy jest tylko chwilową giełdową modą.

Przykład CCC, działającego jednocześnie w handlu tradycyjnym i w e-commerce, świetnie pokazuje, jak bardzo różne czynniki mogą ciągnąć kurs w górę lub spychać go na wieloletnie minima. Te same zasady możesz zastosować do innych branż – od technologii, przez przemysł, po sektor finansowy.

Jakie znaczenie ma kurs akcji CCC?

Akcje CCC przez długi czas znajdowały się pod silną presją. Kurs spółki spadł od szczytu z początku 2018 roku o ponad 60%, a notowania testowały poziomy niewidziane od 2016 roku. To klasyczny przykład sytuacji, w której wycena zderza się z fundamentami – i to nie zawsze w oczywisty sposób.

Z jednej strony inwestorzy widzieli pogorszenie wyników w tradycyjnych sklepach i przedłużającą się restrukturyzację przejmowanych marek. Z drugiej strony bardzo szybko rósł segment sprzedaży internetowej, który przyciągał uwagę analityków. Aby zrozumieć, czy przy takich spadkach cena akcji jest okazją, trzeba zejść poziom głębiej i obejrzeć liczby.

Co mówią przychody i sprzedaż?

W trzecim kwartale 2019 roku przychody ze sprzedaży Grupy CCC wyniosły 1,45 mld zł wobec 1,19 mld zł rok wcześniej. To oznacza wzrost o 21%, czyli dynamikę, która sama w sobie wygląda imponująco. Sklepy stacjonarne zwiększyły powierzchnię handlową o 16%, a sieć powiększyła się o 117 punktów sprzedaży.

Najmocniej rósł jednak segment online. E-commerce, z eobuwie.pl na czele, zwiększył przychody o 43% rok do roku i odpowiadał już za około 25% całości sprzedaży. W tym samym czasie tzw. sklepy porównywalne (działające ponad 12 miesięcy) odnotowały spadek sprzedaży o 2% – kolejny kwartał z rzędu. To pokazuje, że jedna noga biznesu ciągnie wyniki w górę, a druga wciąż hamuje potencjał.

Dlaczego e-commerce jest tak ważny?

Segment internetowy stał się dla CCC głównym motorem wzrostu. Firma rozwijała nie tylko eobuwie.pl, ale także serwis CCC.eu, który odwzorowuje ofertę sklepów stacjonarnych w sieci. Sklep działał już na 23 rynkach, wspierany dedykowaną aplikacją – to mocny sygnał, że spółka świadomie przenosi ciężar biznesu do kanału online.

Do tego doszły nowe projekty, takie jak Modivo.pl, oferujące markową odzież na 10 rynkach, czy zagraniczne platformy typu eshuhe.ch. Firma inwestowała także w technologię esize.me wspieraną przez około 140 skanerów – narzędzie, które pomaga dobrać buty bez wizyty w sklepie. Takie decyzje zwykle poprawiają marże i ograniczają koszty logistyczne, zwłaszcza gdy spółka uruchamia nowe centrum dystrybucyjne, jak eobuwie w Zielonej Górze (tu planowano około 16% redukcji kosztów logistycznych).

Jak ocenić marżę, koszty i zysk netto?

W samych przychodach łatwo się zakochać. Ale dopiero marża pokazuje, czy każda złotówka sprzedaży realnie przekłada się na zysk. W przypadku CCC w trzecim kwartale 2019 roku marża brutto na sprzedaży wyniosła 47,4%, rosnąc jedynie o 0,1 pkt proc. rok do roku. To wzrost symboliczny, biorąc pod uwagę dużą skalę promocji oraz rosnący udział niżej marżowego obuwia sportowego znanych marek.

Jednocześnie firma intensywnie pracowała nad kosztami. Wzrost kosztów sprzedaży i zarządu wyniósł 19%, czyli mniej niż dynamika przychodów. Po fali przejęć nierentownych spółek i dużych inwestycji, ograniczenie tempa wzrostu kosztów było warunkiem przetrwania. Właśnie tego szukają inwestorzy: czy zarząd reaguje na sytuację, czy pozwala, by wydatki „zjadły” marżę.

Jak spółka tnie koszty?

CCC ruszyło z przyspieszoną restrukturyzacją marek Karl Voegele i Gino Rossi. Oznaczało to centralizację procesów logistycznych i administracyjnych, optymalizację zatrudnienia oraz zamykanie nierentownych sklepów. Jednocześnie władze grupy zapowiedziały ograniczenie nakładów inwestycyjnych do około 200 mln zł rocznie i redukcję wydatków na marketing, w tym reklamy telewizyjne.

Na koszty wpływały też czynniki zewnętrzne. Wzrost płacy minimalnej w Polsce miał spowodować skok wynagrodzeń o około 15%. Dla dużej sieci detalicznej to poważne obciążenie. Z punktu widzenia inwestora takie informacje pomagają ocenić, jak bardzo wyniki spółki są wrażliwe na zmiany regulacyjne i rynek pracy.

Co oznacza ujemny wynik netto?

W trzecim kwartale 2019 roku Grupa CCC zanotowała stratę netto na poziomie 43,4 mln zł. Na poziomie zysku operacyjnego wynik był dodatni i wyniósł 16,2 mln zł, a zysk EBITDA sięgnął 193 mln zł, co oznacza wzrost o 18% w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Ujemny wynik na dole rachunku wyników wynikał m.in. z 29 mln zł ujemnych różnic kursowych oraz kosztów związanych z restrukturyzacją.

To właśnie takie sytuacje budzą pytanie, które wielu zadaje sobie przy analizie „7 najważniejszych akcji”: czy rosnąca EBITDA i poprawa operacyjna wystarczą, by w kolejnych kwartałach spółka wróciła do dodatniego wyniku netto? Odpowiedź zależy od zadłużenia oraz efektywnego zarządzania kapitałem obrotowym.

Jak zadłużenie wpływa na atrakcyjność akcji?

Na koniec września 2019 roku wskaźnik długu netto/EBITDA w Grupie CCC wyniósł 3,3, podczas gdy rok wcześniej było to 1,3. Tak wyraźny skok sygnalizuje, że spółka mocno się zadłużyła, a jednocześnie spadła annualizowana wartość EBITDA. Inwestorzy o konserwatywnym podejściu często zaczynają się wtedy niepokoić.

Łączna wartość zadłużenia netto sięgnęła 1,11 mld zł. Zarząd tłumaczył wzrost wyższymi wydatkami inwestycyjnymi i podkreślał, że firma ma za sobą najbardziej intensywny okres rozwoju. W perspektywie do 2022 roku planowano skoncentrować się na poprawie rentowności oraz spadku zadłużenia. Dla inwestora oznacza to, że kluczowe staje się pytanie: czy spółka faktycznie zrealizuje te zapowiedzi.

Co z kapitałem obrotowym i zapasami?

CCC zapowiedziało także większą dyscyplinę w zarządzaniu kapitałem obrotowym. Poziom zapasów liczony na metr kwadratowy powierzchni handlowej spadł rok do roku o 12%. Spółka wyczyściła magazyny ze starych kolekcji, co ograniczało konieczność agresywnych promocji w kolejnych sezonach.

Wartość bilansowa zapasów wzrosła o 19,8%, niewiele mniej niż dynamika przychodów. Wynikało to m.in. z większego udziału droższego obuwia sportowego oraz marek jak Gino Rossi. Cykl konwersji gotówki skrócił się do 125 dni, czyli o 57 dni rok do roku. Z kolei cykl konwersji zobowiązań wydłużył się o 22 dni. To konkretne liczby, które pokazują, że spółka szybciej zamienia zapasy w gotówkę i wolniej reguluje zobowiązania, co poprawia płynność.

Spadek zapasów o 12% na m2 i skrócenie cyklu konwersji gotówki o 57 dni to sygnał, że spółka realnie pracuje nad efektywnością, a nie tylko mówi o planach.

Co mówią dane GPW o „najważniejszych akcjach” na całym rynku?

Dane z raportu GPW za 2014 rok pokazują szerszy obraz rynku. Zarząd giełdy zwrócił uwagę na kondycję polskiego rynku kapitałowego, co dla inwestorów indywidualnych może być równie ważne, jak wyniki pojedynczej spółki. Bez dobrej płynności i wyższej aktywności trudno o dynamiczne wzrosty notowań.

Rynek akcji w Warszawie zmagał się w tamtym okresie z marazmem. Zainteresowanie inwestowaniem spadało, choć jednocześnie kapitalizacja spółek krajowych oscylowała wokół historycznych maksimów. To sytuacja, w której wiele wycen może być atrakcyjnych, ale brakuje chętnych do handlu.

Jak wygląda struktura inwestorów?

Udział inwestorów indywidualnych w obrotach na GPW w 2014 roku wyniósł jedynie 13%. To najniższy odczyt w historii polskiego rynku. Dla wielu osób to sygnał ostrzegawczy, ale dla części długoterminowych inwestorów – wręcz przeciwnie. Im mniejsza konkurencja ze strony „tłumu”, tym łatwiej znaleźć spółki, którymi nikt się nie interesuje, mimo solidnych fundamentów.

Jednocześnie udział inwestorów instytucjonalnych i zagranicznych był wysoki, choć ograniczała ich niska płynność rynku. Właśnie dlatego dane o wartości obrotu i wskaźniku płynności są tak ważne przy wybieraniu „7 najważniejszych akcji” na GPW – nawet najlepsza spółka traci, jeśli jej akcjami prawie nikt nie handluje.

Co z kapitalizacją i obrotami?

W 2014 roku kapitalizacja spółek krajowych na GPW sięgała około 591 mld zł, co było wynikiem o około 15% wyższym niż podczas szczytu hossy z 2007 roku, gdy wynosiła 510 mld zł. Spółki były więc warte więcej niż w „złotych czasach”, a mimo to brakowało na nie popytu.

Wartość obrotów akcjami na rynku głównym wyniosła wtedy około 205 mld zł. To poziom zbliżony do dołków poprzednich bess – lat 2008–2009 i 2012. Gdy porównamy obroty do kapitalizacji, okaże się, że wskaźnik ten wyniósł tylko 35%, co było najniższą wartością od 2005 roku. Tak niska relacja sugeruje, że inwestorzy rzadko wymieniają się akcjami – rynek stoi w miejscu.

Jak płynność, zmienność i free float wpływają na wybór akcji?

Zmienność indeksu WIG20 i płynność GPW to dwa parametry, które mocno wpływają na to, jak łatwo kupić i sprzedać wybrane walory. W 2014 roku liczba sesji z dzienną rozpiętością powyżej 1% nie przekroczyła 130. Oznacza to, że rynek poruszał się bardzo ospale, bez większych skoków w górę lub w dół.

Ostatecznie zmienność WIG20 spadła do około 14,8%, czyli najniższego poziomu od 2001 roku. Historia wielu rynków pokazuje, że po okresach wyjątkowo niskiej zmienności zwykle przychodzi jej wyraźny wzrost. Dla inwestorów długoterminowych taka „cisza przed burzą” bywa momentem, w którym zaczynają systematycznie budować pozycje w wybranych spółkach.

Co oznacza niska płynność GPW?

Płynność GPW, mierzona relacją obrotu do kapitalizacji, wyniosła wspomniane 35%. W porównaniu z rozwiniętymi rynkami to wartość bardzo niska. Dla wielu dużych zagranicznych funduszy to sygnał, że mogą mieć trudność z wejściem i wyjściem z pozycji o istotnej wartości, bez wywoływania silnych ruchów kursu.

Zbyt mała płynność zniechęca duży kapitał, ale jednocześnie otwiera przestrzeń dla inwestorów indywidualnych, którzy działają na mniejszych kwotach. Jeśli dobrze wybierzesz „7 najważniejszych akcji” do swojego portfela, to przy ograniczonej konkurencji możesz kupować je po atrakcyjnych cenach, bo mało kto je dostrzega.

Dlaczego free float ma tak duże znaczenie?

Wskaźnik free float, czyli udział akcji będących faktycznie w wolnym obrocie, dla spółek z GPW wynosił około 48%. Teoretycznie to całkiem niezły wynik, bo z roku na rok wskaźnik rośnie. W praktyce jednak sporo tego „wolnego” pakietu jest zablokowane.

Około 41,8% akcji z free float trafiło do OFE, które stały się swoistą „zamrażarką” dla części walorów na długie lata. Taki stan ogranicza płynność i zniechęca zagranicznych inwestorów instytucjonalnych. Dla ciebie oznacza to jedno: zanim uznasz którąś spółkę za jedną z „7 najważniejszych akcji” do portfela, sprawdź strukturę akcjonariatu i realny free float.

Jak samodzielnie wybrać 7 najważniejszych akcji?

Po połączeniu danych spółki takiej jak CCC z obrazem całego rynku na GPW możesz przygotować własny filtr do wyboru „7 najważniejszych akcji”. Chodzi o to, by patrzeć szerzej niż tylko na aktualny kurs czy popularność danej nazwy.

Dobrym podejściem jest stworzenie listy cech, które musi spełnić każda spółka zanim trafi do portfela. Warto, aby te kryteria obejmowały zarówno dynamikę przychodów, jak i jakość zysków, poziom zadłużenia, a także płynność i free float.

Taką listę możesz ułożyć w prosty sposób i przy każdym nowym kandydacie po kolei odhaczać kolejne punkty:

  • wzrost przychodów w ostatnich latach oraz jego źródła,
  • stabilna lub rosnąca marża brutto i operacyjna,
  • kontrolowany wskaźnik długu netto/EBITDA,
  • sensowne zarządzanie zapasami i kapitałem obrotowym,
  • wyraźna strategia rozwoju na najbliższe lata,
  • wystarczająca płynność i akceptowalny poziom free float,
  • aktywność inwestorów na całym rynku, a nie tylko w jednej spółce.

Dla uporządkowania takiej analizy, pomocna jest też prosta tabela, w której porównasz wybrane firmy z listy swoich „7 najważniejszych akcji”:

Spółka Dług netto/EBITDA Udział e-commerce / nowe segmenty
CCC 3,3 ok. 25% przychodów, dynamiczny wzrost
Spółka 2 (przykład) 1,5 pilotażowa sprzedaż online
Spółka 3 (przykład) 0,8 brak e-commerce, rozwój zagraniczny

Jeśli przy przeglądaniu danych spółek konsekwentnie zadasz sobie pytanie: „czy chciałbym, aby ta firma znalazła się w mojej siódemce najważniejszych akcji na kolejne lata?”, łatwiej będzie ci odsiać przypadkowe wybory od świadomych decyzji inwestycyjnych.

Redakcja superpapier.pl

Jesteśmy doświadczonym zespołem, który z pasją i rzetelnością dzieli się wiedzą z obszaru biznesu, finansów, inwestycji, marketingu, nauki i stylu życia. Nasz blog to przestrzeń, gdzie praktyczne porady spotykają się z aktualnymi trendami, a liczby idą w parze z inspiracją.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?